29 wrz 2016

City in the evening

Świt, Południe. Zachód. Noc,
Zachody to te najczęściej obserwowane przez zdecydowaną większość ludzi i świata.
Ja uwielbiam zachody słońca. 





 Pierwszą rzeczą, która symbolizuje mi koniec lata nie jest szkoła, a właśnie zachody słońca. Zachody słońca, które następują coraz to wcześniej. O ile w wakacje była to 21 a nawet nieco później, teraz po piątkowych lekcjach, po wejściu na dworzec, można by rzecz, że jest niczym w środku nocy. 
Ostatnie dni i tygodnie lecą mi szybko, dzień leci bardzo szybko i jeszcze nie pamiętam, żebym jadła jakąkolwiek kolacje, kiedy na dworze panuje półmrok, jak to się zdarzało jeszcze na samym początku września. 
Mimo to ja naprawdę lubię wieczory. Szczególnie klimatyczne są wieczory na rynku (dworze, bądź też polu, bo z tyloma formami się spotykam ostatnio na codzień), kiedy jeszcze sporo osób spaceruje, wokół palą się latarnie, a wy trzęsiecie się z zimna. 
To wszystko ma w sobie jakiś urok. Mimo tego jak strasznie jesiennie to brzmi.
Znajdujmy pozytywy we wszystkim co nas otacza.
No przynajmniej się starajmy.




Zajrzyj po więcej

Kontakt/Współpraca - natalia.boryn@gmail.com



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią :)